Niepokój mojej duszy jak trzepot motylich skrzydeł...
RSS
niedziela, 13 maja 2018

Ludzie się kochają

na co dzień i od święta

Ludzie szanują się

jedni na co dzień 

inni od święta.

A my? Patrz, maj mamy!

W każdym pączku tulipanowej sukni widać tę miłość

poświęcenie unosi się nad polem rzepaku

spowitym przez rój pszczół pracowitych

nadzieja rodzi się z każdym wyklutym pisklęciem

w gnieździe uplecionym z bezlistnych gałązek

smaganych zimnym powietrzem przedwiośnia

I jest nadzieja, kiedy z opadniętych płatków

rodzi się owoc zielony i dojrzewa

ciepłym uśmiechem słońca

tak jak miłość nasza

z każdą kolejną świeczką na torcie

owoców naszej miłości...

 

 

 

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Moje dzieciństwo pachniało pierwiosnkami

ile pomieścić żółtych słońc mogły malutkie dłonie?

Przy tajemniczym domu czarował wonią fioletowy dywan z fiołków

prułam go w pośpiechu jak złodziej.

Pukającej w okno pani ogrodniczki bałam się

zbierając stokrotki i kopiąc piłkę z chłopakami.

Buty po kostki moczyłam grając w klasy z kaczeńcami

a nasiona babki owijałam jak cukierki w liście forsycji.

Plotłam wieniec z jastrunów albo białej koniczyny

szukając czterolistnego szczęścia w trawie.

Moje życie nie pachnie pierwiosnkami

ile ciężkich kamieni mogą unieść bolące plecy?

W zabałaganionym domu pobrudzone dywany

plamami nakreślone życie czteroosobowej rodziny.

Boję się pukającej w okno nagłej i niespodziewanej śmierci

igrając z życiem stoję na krawędzi niebytu.

Buty już nie niosą mnie do raju lecz do piekła

a antydepresanty i inne trucizny łykam garściami

Plotłam do Boga trzy po trzy o szczęściu

ale życie szuka zaczepki by pogorszyć statystyki.



 

wtorek, 24 kwietnia 2018

Kochałeś mnie kiedyś zachłannie

jak pierwiosnek spragniony wiosennego słońca

teraz otuliłeś się chłodem i zwiędłeś

niczym przemarzły owoc kaliny.

 

A ja bym chciała znów biegać po łące

i znaczyć ślady rosą z zachwytu

nad naszym Niebem parnym, gorącym

pod strumieniami naszego niebytu.

 

Byłam dla Ciebie motylem

nosiłeś mnie wtedy na rękach

teraz jestem ciężarem

wyrzutem sumienia i klęską.

 

Zanim pomarszczy się skóra

i na dobre posrebrzą się włosy

taką mnie zapamiętaj miły

jak wtedy w nasz dzień sierpniowy.

Tagi: wiosna zima
22:24, mikimama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 kwietnia 2018

Pamiętasz jak w ogródku za domem

sprzedawałam cukierki na niby

to były nasionka z  babki lancetowatej

zawinięte w torebce z liści jaśminu

Pamiętasz jak przedrzeźniałam Cię

kiedy zaganiałaś kury

co składały jajka

oszukane piłeczką do ping ponga

na podkładkę.

Pamiętam ciężką pierzynę

w zimnym madejowym łożu

modlitwę naszą wieczorną przy ścianie

ze  świecącym świętym obrazkiem 

jak na Boże Narodzenie.

I przypominam sobie

wspomnienia o wojnie

minę co zabiła ojca i syna

i ocalałą krowę

Ciastko którego nie chciałam

i wiaderko nazbyt zimne

do sikania

Dominika co spadał

w czeluście podłogi

Nie pamiętam

głosu Twojego

Twojej twarzy

ale Pan Bóg zadbał

o kiedyśtam nasze spotkanie

Porozmawiamy wtedy

o miłości, którą spotkałam

wymodloną przez Ciebie

i pokażę telefon bez kabla

taki mały i płaski

i WI-FI

które nas nie połączy...

Połączy nas zmartwychwstanie!

czwartek, 08 marca 2018

Zabieram swoje zabawki

i idę do domu

Tam nie ma okiennych skrzydeł

kwiecistych zasłon

i blasku słońca

wpadającego nieproszenie.

Dziura w drzwiach

ma wielkość drzwi

brak kolorowych tapet

Ciemność niewidzialna jest

nieznośny ciężar bytu

Nie mam gdzie położyć

bo nie ma stołu

swoich zabawek

tabletek, żyletki i kwasu

nie mam się na czym zawiesić

bo nie ma sufitu.

Choć dna nie wyczuwam pod stopami

nic z tego

bo wody nie ma

w nieistniejącym obok domu stawie.

A gdzie jest gospodarz?

Na Boga!

Zapomniał o stypie

liże swoje rany.



Jeszcze żyję

krwawiąc cicho

z każdą kroplą spływa żal

z rozdartego serca

dawno już wyleciały motyle

żyły jedną chwilę

jak to motyle

karmiąc się

ułudą szczęścia.

Jeszcze oddycham

zatrutym powietrzem miasta

gdy lód na rzece zacznie pękać

pójdę porzucać kaczki

odpłynę mimochodem

nie przylecą motyle

lecz przypełzną larwy

karmiąc się

zarazą szczęścia.



wtorek, 07 listopada 2017

Niepiękni

czterdziestoletni

z sercem na dłoni

Czy w sercu są jeszcze motyle

co poruszają okiennice serca?

Odłóż serce

Daj mi pióro w dłoń

niech napiszę...

Tagi: motyle serce
20:21, mikimama
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 maja 2017

Jedenaście dni w czyśćcu

głowa pełna tłuczonego szkła

a za taflą szarych witraży

płacze majowe powietrze

dobrze że okna

nie mają klamek.

Łzy wypełniają

ponury ogród serca

ale  dwunastego dnia

zakwitną bzy i niezapominajki

przylecą motyle przyciągane

jasnymi promieniami duszy.

 

18:09, mikimama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Pomnażając talenty

zapomniałam że na sali samobójców

nie ma publiczności.

Spektakl ciągle przekładany

z powodu choroby

cywilizacyjnej.

Strumień słońca

rendgen na tulipanie

oda kosa do serc i aksamit tulipanów

wciąż ignorowane.

Oto skutki choroby XXI wieku

a pokłosiem niezrozumiałe słowa

wiersze jak mgła

nieczułość na to co prawdziwe.

Czy to depresja?

Czy " to do a money"?

sobota, 22 kwietnia 2017

Umieranie jest piękne - myślałam

o poranku

w dzień kwietniowy

bez bólu

i żałobnej pieśni kosa.

Nie było wiosennych kwiatów

lecz sztuczne bukiety

był prostokąt gliniastej ziemi

zabrakło oklasków przyjaciół

za to łzy były,

nie wiem czy słone czy szczere

i wiatr co targa włosy

Zawsze na cmentarzu wieje

dlaczego?

Może by unieść motyle w sercu

do Edenu

lub duszę tam, gdzie nie ma tajemnic.

Dotrwałam w marzeniach do rana

choć kusiłeś mnie śmiercią Boże

wyświetlając mi we śnie

Wołyń, Katyń i Auschwitz

w najczarniejszej poświacie.

Obudził mnie kwietniowy poranek

bez bólu

radosnym śpiewem kosa

jakby nic się nie stało

a stało się tak wiele.

Jak przywołać burzę

nie mózgu ale serca

dogonić własne myśli

już na starcie

nim Bóg powie że

nie podoba mu się

złość duszy

niepamięć drobnego grzechu

przekleństwa rzucane w kosmos

odbite od księżyca.

A księżyc powie:

nie obchodzi mnie nic

prócz mojej pełni

blasku

Bóg pójdzie z księżycem

grać w pokera

na grzechy i piękno świata

Mnie nie obchodzi kto wygra

wegetuję po przegranej stronie.

20:52, mikimama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 marca 2017

Nietuzinkowy Wiersz

Z Wyrazem

Mi Się Przydarzył

Pewnego Razu

Wyraźny W Sensie

Pełen Wyrazów

Och i Ach

Ah i Oh

Wyrażał

Niebanalność

I Wyjątkowość

Wyraźnie Zarozumiały

Wyraz Za Wyrazem

Pisany

Dużymi Literami

Och Jaki On Ohydnie Przemądrzały

Ach Dodał Mi Zachwytu

Nad Talentem Moim

Czochra Moje Ego

Choć Pachnie Pychą

Taki On Jak I Ja

Zachwalajcie

I Kochajcie Nas

Nad Wyraz Nachalnie

Wyrażając Się Pochlebnie

Z Wyraźnym Och i Ach

Jak Moher Beret Swój

Jak Nike Wahanie

23:00, mikimama
Link Dodaj komentarz »

Skuliłam się jak płód w łonie matki

na dwa dni przed rozwiązaniem

zaciskając pępowinę

wokół szyi

lecz świat wypchnął mnie siłą

podrzucił w okno życia.

Twarde lądowanie

śliskie korytarze

białe ściany i kaftany

pokoje bez klamek

kraty w bezbarwnych witrażach

oczy bez wyrazu

Jednakie pacjentów i lekarzy

czasem ktoś krzyknie

że jest Napoleonem

ja Wieszczem XXI wieku

i co z tego.

Na końcu holu

sala samobójców

wegetujących wbrew sobie

siłą przywróconych do życia

brawa za odwagę

zaprzepaszczoną.

Tych lubię najbardziej

kroplówki rytmiczne kapanie

jak bicie serca

w łonie mamy

wenflon w żyle

pamiątka po pępowinie.

Porody wywoływane

stosuje się gdy życie

matki lub dziecka

jest zagrożone

samobójstwa są popełniane

gdy człowiekowi zagraża życie.

środa, 08 lutego 2017

"Gdy dojrzysz świt, Maleńka

spod łóżka powiek,

nie powstrzymuj błękitnych łez.

Okryj się granatową skąpością atłasu

aż po łóżka czoło

i po gładkie od czesania włosy".


O świcie Niebo dziwne ma oczy,

smutny mat błękitu,

bardziej szary niż pleśń jabłecznika...

"Widzisz kochany?

Grzebienie z włosów spłynęły

pod łóżka kark, plecy, pośladki, nogi i stopy".


"Usłysz Maleńka...

to na pożegnanie

ostrza śniegu ranią Twój parapet".

Lodowate gwiazdy runęły w sam środek

warg łóżka

rozwartych aż po brzegi.

"Nie powstrzymam błękitnych łez, Kochany!

Dokąd pójdziesz, gdy wszędzie wokół

srożą się białookie noże,

a świt zapleśniały

kwitnie na szybie

i zapuszcza włosy?!".

"Zostanę w Niebie, Maleńka...

...Patrz! Błękit błyszczy

i skrzy się powietrze,

a noże złowrogie topnieją

i toną z wolna w sercach łóżka".

P., 21-26.12.1997

W uchu bladych wspomnień

rozciągam pamięć,

ścieżkę w parku

szelestem topoli kołysaną.


Majowy spacer popołudniowy

budzę z przeszłości,

zakurzoną zieloną ławkę,

nie całkiem prozaiczne rozmowy.


Niecierpliwość dni przyszłych,

miłosne sny i marzenia,

lody waniliowe włoskie

w budce z lodami.


Potem fotografowanie postaci...

Dziś nieme płaskie zdjęcie

Twojej uśmiechniętej twarzy

gaśnie wspomnieniami.

 

Dziś słucham Ciebie i patrzę,

uśmiech Twój waniliowy rzeźbię,

dziś KOCHAM CIĘ słyszę

wyraźnie, wypukło, wiecznie...

P., czerwiec 2000 

Przeczesuję włosy jak jedwab

a Ciebie nie ma

przyozdabiam piersi w szklany błękit

a Ciebie nie ma

chodzę giętka na obcasach

w pustym domu

za mną stąpa od okna do okna

Dusza Nebliny.


Nie zauważyłam kiedy nawet

dzień nocą się stał

nie spostrzegłam choć w oknie stałam

że pierwszy śnieg spadł

byłam taka niecierpliwa jak wtedy

jakby tamten bal

był ostatnim naszym wspólnym

małym dniem...

P., 5 grudnia 2001

Na słonecznej werandzie duszy
wygrzewa się Radość
spod ciemnych okularów
zerka nieśmiało
nie dowierzając własnemu szczęściu...
Lato na zielono-żółtych łąkach
widziało nas
zapatrzonych w siebie
biegnących w wysokich trawach.
A gdzieś pośrodku tej łąki
wyrósł mały biały domek
z błękitnymi firankami w oknach...
A na werandzie domku
wygrzewa się Radość
spod ciemnych okularów
zerka nieśmiało
nie dowierzając własnemu szczęściu...

Dla Piotrka - Patrycja

Tekst został wykorzystany w wypracowaniu maturalnym w maju 1996 roku.






Niebiescy ludzie

mieszkają na Majowych Wzgórzach

Widzisz?

Maj mamy...

Mogę Cię dotknąć.

Nie znikasz,

gdy mówisz: "Do zobaczenia"

- ja wiem.

 I błękit, gdy spada

to spada inaczej.

 Nie płaczę.

Jesteś na wyciągnięcie

palców obu dłoni

rozkoszny jak ja

niebieski jak ja.

 

Niebiescy ludzie

mieszkają na Majowych Wzgórzach.

Widzisz?

Maj mamy.

Teraz i na wieki.

Możemy się wspiąć

na najwyższe wzgórze

i dotknąć Niebo.

A ono gdy spadnie

ja płakać nie będę.

 Bo jesteś na wyciągnięcie

ust obu chmurek gwiazd pocałunków.

Błękitne jak Ty

rozkoszne jak Ty

posypią się z Nieba.

Niebiescy ludzie

mieszkają na Majowych Wzgórzach...

 

1998

Zagnieźdź się ptaku

na moich barkach

upleć mi włosy

zapachem kołyski

mały szary wróblu

przywołaj lata dziecinne

a uczynię cię kolibrem.

 

Co dzień

stukałeś w parapet okna

mojej krainy zabawek

pilnowałeś dobrych snów

i siedziałeś na patyku mojego lizaka.

Zagnieźdź się ptaku

na moich ramionach

i upleć mi włosy

zapachem dzieciństwa

 

P., najprawdopodobniej 1996 r.

12:19, mikimama
Link Dodaj komentarz »

Śpij Syneczku mój Malutki, oczka swoje zmruż

Będą śpiewać Ci aniołki, stróże Twoich snów.

Księżyc srebrny w swych ramionach ukołysze Cię,

Jak małe marzenia spełnić on najlepiej wie.

 

Niechaj wszystkie gwiazdki z nieba mleczną drogą w dal

Spłyną jak słodkie migdały w czekolady świat.

Truskawkowe słońce spocznie na Twarzyczce Twej

I przycupnie na obłoku waty cukrowej.

 

Śpij Syneczku mój malutki, jutro też jest dzień,

Dzień po nocy, noc po dzionku, teraz słodki sen.

Jeśli dziecięce marzenia pragniesz spełnić znów,

Weź mamusię i podusię w świat najsłodszych snów.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30